Top 10 lutego


Zdaje się, że jeszcze niedawno świętowaliśmy początek Nowego Roku, a tu już drugi miesiąc 2010 dobiegł końca. Luty, pomimo, że jest najkrótszym miesiącem roku, na pewno nie przyniósł nam małej ilości produkcji wartych wspomnienia. Przez ostatnie cztery tygodnie dostaliśmy szczególnie sporą ilość darmowych pozycji na wysokim poziomie, stąd ich spora ilość w całości podsumowania. Jak zawsze, czekam na Wasze opinie i sugestie albumów, które wg Was powinny się tu znaleźć. Podyskutujmy trochę!

B. Bravo- Computa Love EP (Frite Nite)

Tak krótka pozycja dotąd nigdy nie załapała się do Top 10. Jednak EPka od producenta B. Bravo musiała zostać wyróżniona, chociażby jako zadośćuczynienie wszystkim kreatywnym producentom, których kozackie albumu są przez nas lekko przesypiane. „Computa Love” to definicje tego, co nazywamy kreatywną, oryginalną muzyką. Cztery instrumentalne utworu to czysty miód dla uszu. Doskonale dobrane elektroniczne dźwięki przewodzone przez ten doskonale znany nam huczący bas, tak bardzo charakterystyczny dla dzisiejszej sceny instrumentalnej. Wszystko upiększone jest sporą ilością instrumentów klawiszowych, których brzmienie jest naprawdę cudne. Oto kolejny dowód na to, jak bardzo Kalifornia wygrywa teraz z resztą świata w takiej muzyce.

B. Dolan – Fallen House Sunken City (Strange Famous Recorods)

Ten album to perełka niezależnej sceny. Jeśli znudziły Ci się wciąż podobne brzmienia od tych samych producentów, na których do tego ci sami raperzy rapują o tym samym, to ten album jest jak antidotum. Brzmienie tego albumu to coś między Sage Francis’em a Anti-Pop Consorcium, zresztą nie, czegoś takiego nie określa się porównując do innych. Mocne bity z niesamowitą dawką energii w połączeniu z energicznym i pełnym emocji flow B. Dolan’a daje niesamowitą mieszankę. Do tego na tym albumie wreszcie możemy usłyszeć teksty o czymś innym niż to, że „jak hip hop jest słaby i jak my go przywrócimy do życia”. Bardzo pozytywny jest fakt, że ta produkcja dopiero rozpoczyna ofensywę takie brzmienia przygotowaną przez Strange Famous Recrods, które zapowiada się być nową jakością w niezależnym hip hopie.

Freeway & Jake One – Stimulus Package (Rhymesayers Ent.)

To był najbardziej oczekiwany album dobrych kilku miesięcy. Znów bałem się, że moje oczekiwania zepsują mi finalny odbiór, jednak w tym przypadku nie było o tym mowy. Jake One to pewna firma, a na tym albumie pokazał coś więcej niż to z czego jest dobrze znany. Poza firmowymi, mocnymi i surowymi bangerami z werblem walącym po uszach producent ten pokazał także swoją lżejszą stronę tworząc bardzo przyjemne kawałki zamykające album. Piątka należy mu się także za brzmienie „Follow My Moves”, którego nie znaliśmy z poprzednich produkcji tego artysty. A Freeway? Do tej pory znany był nam przede wszystkim z rapowania na bardziej komercyjnych brzmieniach, jednak na bitach od Jake One’a odnalazł się doskonale. Myślę, że nie skłamię, jeśli powiem, że raper złapał na tym albumie życiową formę. Ten album to tona energii zakończona miłymi akcentami, w sumie dając nam wszystko czego możemy oczekiwać po kompletnej produkcji. Do tego ta niesamowita forma wydanie, po prostu Rhymesayers!

Georgia Anne Muldrow & Declaime - SomeOthaShip (Mello Music Group)

Połączenie tak kreatywnych dwóch postaci nie mogło dać tylko dwie rzeczy – przekonkretny album lub coś czego nikt nie rozumie. Całe szczęście w tym przypadku efektem jest ta pierwsza opcja. Jeżeli jesteś fanem któregoś z tych artystów zapewne podejrzewałeś czego można się spodziewać, i zapewne nie zawiodłeś się. Brzmienie brudnego, ale naprawdę brudnego funku nadało tej produkcji głębokości i duszy. Oczywiście Declaime i Georgia ze swoim wokalem zawsze uciekającym w dziwną stronę wpasowali się w to idealnie. Uwielbiam takie pozycje, gdzie przy powierzchniowym przesłuchaniu wszystko zdaje się być kakafonią, czymś mającym być ambitnym na siłę. Ale wystarczy usiąść spokojnie ze słuchawkami na uszach, wsłuchać się dokładnie, a wszystko układa się w piękną całość. I taki właśnie jest ten album.

Grieves - The Confessions Of Mr. Modest (Rhymesayers Ent.)

Umieszczając tą produkcję w tym podsumowaniu daję temu artyście niejako kredyt zaufania. Grieves ma spore szanse załatać dziurę w tej części sceny, w której dostawaliśmy szczerze do bólu teksty z mocno emocjonalnym flow. Może stać się kimś takim jak Slug na początku swojej kariery. I może właśnie dlatego ten młody raper został przyłączony do rodziny Rhymesayers, gdzie pracuje nad nowym, solowym albumem. Wydany właśnie „The Confessions Of Mr. Modest” wraz z reedycją ostatniego albumu „88 Keys And Counting” daje spore nadzieje. Od krzyku i płaczu do śpiewu i śmiechu, tego wszystkiego możemy oczekiwać od tego rapera, a do tego wszystko powiedziane jest w niebanalny sposób. Pozostaje tylko delektować się wydanymi produkcjami i czekać na nowy album, który może mocno namieszać na scenie.

Krondon - Let Em Live (Hosted by DJ Warrior) (download)

Wydaje mi się, że jeśli chodzi o Krondon’a to można jego rap albo mocno lubić, albo po prostu go nie trawić. Ja zdecydowanie należę to tej pierwszej grupy. Nie wiem na czym to polega, ale kawałki, które zdaje się nigdy nie powinny mi się podobać, po prostu wpadają mi w ucho i jaram się nimi dość mocno. Gdy odpalałem nowy mixtape nie miałem pojęcia czego miałem się spodziewać, ale już pierwszy kawałek z gościnnym udziałem Fashawn’a (ten koleś to przekozak!) rozpalił moje głośniki do czerwoności. Później było nie gorzej. Kosmiczne i dziwne brzmienie kawałka „For A Free” przypominające Sid Roams (a może to jest Sid Roams?) czy brzmiące jak wyrwane żywcem z albumu z Madlibem „Never Be” to brzmienia, na których dziwny głos i wolne flow Krondon’a leży doskonale. Ten mixtape pokazuje przede wszystkim jak dobrze Krondon potrafi odnaleźć się na różnych klimatach, co rodzi spore nadzieje na nadchodzące produkcje tego rapera.

LMNO - Push That Work (Up Above Records)

LMNO jest niesamowity. Nie minęło wiele czasu od jego ostatniego albumu, a raper znów zaskakuje nas pełnogrającą produkcją. Co najlepsze, album ten jest pierwszym z serii, uwaga, dziesięciu (sic!) albumów jakie LMNO zamierza wydać w 2010 roku. To dopiero płodny artysta. Każdy z albumów ma być nagrany z innych producentem. Tym razem swoje bity udostępnił członek Technicali – LD. Niesamowite jest to, jak LMNO pomimo ogromnej ilośc wydawanego materiału cały czas pozostaje świeży i popada w powtarzalne schematy. Oryginalność i kreatywność, tak powinny brzmieć imiona tego rapera. Sporą robotę w dobrym odbiorze albumu robią bity od LD. Klasyczne rozwiązania posypane delikatnymi elektronicznymi wstawkami, a wszystko to ogarnięte w świeży sposób. Jeżeli kolejne albumy będą trzymać podobny poziom, to zapowiada się ogromna ilość konkretnej muzyki.

Raheem DeVaughn – The Love And War Masterpeace (Sony / Jive)

Książe sceny neosoul’owej powrócił z naprawdę długo oczekiwanym albumem. I co? Wartość tego albumu wynagradza każdy dzień oczekiwania stukrotnie. Już cztery pierwsze kawałki albumu dają nam wszystko czego mogliśmy po nim oczekiwać – starego i dobrego funk’owego klimatu, trochę bardziej komercyjnych dźwięków jak i typowo neosoul’owego brzmienia. W każdym z tych klimatów na powierzchnię wybija się jedno – Raheem DeVaughn jest niesamowitym wokalistą. Jego głos jest po prostu niesamowity, a w kawałku „Bulletproof” brzmi nie gorzej niż najlepsi wokaliści lat ’60 i ’70. „The Love And War Masterpeace” to ponad godzina przekonkretnego brzmienia, które na pewno szybko nam się nie znudzi, szczególnie że pasuje idealnie do wielu okazji, nadaje się tak samo do sprzątania jak i kolacji z drugą połową.

Rob Swift – The Architect (Ipecac Records)

O wielu produkcjach mówiłem lub pisałem, że są oryginalne. O wielu też tak myślałem, dopóki nie dane było mi było usłyszeć nowego albumu członka X-Ecutioners. Zapowiedzi mówiły o połączeniu turntublismu z muzyką klasyczną, szczerze mówiąc nie wiem, gdzie w tym albumie jest muzyka klasyczna, ale bądź co bądź produkcja jest zacna. Słuchając „The Architect” ciężko określić w jakim utrzymany jest on klimacie, który praktycznie zmienia się co kawałek odchodząc w ciężkie do określenia brzmienia. Jedyna co jest wspólne to wspaniałe popisy Rob Swift’a, który pokazuje ogromne umiejętności techniczne, ale także, a może przede wszystkim daje dowód na to, że gramofon może być instrumentem.

Volta Masters - Volta Masters Piece (River City Music)

Może jestem za mało cierpliwy i szukałem za mało, ale pomimo potęgi Internetu nie mogę znaleźć jakiś konkretnych informacji o tym kim są (lub jest) Volta Masters. Wiem jedynie tyle, że pochodzą z kraju kwitnącej wiśni, a wszystkie informacje na ich temat są napisane znaczkami mówiącymi mi tyle samo co kod zerojedynkowy dla buszmena. Tak czy inaczej wygląda na to, że Japończycy zakochali się w granym na żywo brzmieniu łączącym w sobie odrobinę funk’u na jazz’owej podstawie. Te bardzo miłe dla ucha dźwięki wzięli na swój warsztat, dobrze nam znani, raperzy zza Oceanu, którzy, nie oszukujmy się, nie zawsze sobie z nimi poradzili. Całość album jednak odbiera się bardzo miło i szkoda, że takie produkcje są tak mało promowane na Zachodzie.

O Top10 otarli się także:

D-Wirks – Foot On The Gas (download)
Scheme – Same Rebel New Cause Mixtape (download)
M-Phazes - Good Gracious (Obese Records)
Toki Wright – Black Male (download)
RubyHornet & DJ RTC - Closed Sessions Vol. 1 (download)
K Sparks - A Day In The Life (HipNOTT Records)

Dodano: 8-03-2010 przez Lazy

marzec 8th, 2010 mk

a co z resztą części best of 09?

marzec 9th, 2010 Kadłub

Freeway z Jake One’em i ”100 Proof: The Hangover” Statik’a to klasa sama dla siebie. I tyle. Te albumy powinien znać każdy. ”The Hunger Pains Remix EP” Bekay’a to dobre przypomnienie o jego zeszłorocznej kozackiej płycie z kilkoma bonusami dla fanów. Całkiem udaną płytą jest ”Dollars Make Change” Falside’a. Na tej kompilacji utworów nowych, remixów i takich które już gdzieś wcześniej były dostępne są do usłyszenia m.in. C-Rayz Walz, Blaq Poet, Jaysaun, Termanology, El Da Sensei, B-Real, Ill Bill, Vast Aire i Reks. Tak więc jeśli ktoś jeszcze nie kojarzy tego producenta to polecam. Luty to początek tegorocznej inwazji Showoff. Po za wspomnianym już Statik’iem miksem ”50 Bodies 3” Termanology daje kolejne 50 powodów ze względu, na które nie można obok niego przejść obojętnie. To taki typ, którego albo się lubi albo nie trawi. Ale zupełnie zignorować się nie da bo jest i za dobry, i wszędzie go pełno. Mixtejpem ”In Between The Lines” Reks przygotowuję sobie grunt pod tegoroczny long plej ”R.E.K.S.”. A jeśli ten mixtejp to tylko rozgrzewka przed albumem to ta płyta chyba będzie wręcz masakryczna! Innym mixtejpem, który warto sprawdzić jest ”Freelapse”. Czyli Freeway na bitach z płyt Eminem’a lub kawalków z jego udziałem. Z kolei Wordsmith i jego ”The Vintage Vault Mixtape” to kolejne rozczarowanie z jego strony i wyraźne pujście w ilość zamiast jakość. Jak narazie jakoś wogóle mnie do siebie nie przekonuje tymi ukazującymi się co chwile mixtejpami i nie wyróżnia się na tle masy podobnych do niego raperów. Tak samo zawodzi Sicknature & Snowgoons ”Banished From Home (The Mixtape)”. Ale o ile na Wordsmith’ie znajdują się same kawałki premierowe tak tu są to zebrane do kupy w jeden miks kawałki z różnych albumów i może dlatego tak to nudzi. Bo to co najlepsze na ”Banished From Home” i tak już było znane wcześniej. Ale największe rozczarowanie miesiąca zafundował Scheme mixtejpem ”Same Rebel, New Cause”. Pamiętając jego zeszłoroczną konkretną EP-ke ”The Manifesto” liczyłem na dużo więcej z jego strony. Jest tu kilka dobry kawałków, to fakt. Ale co z tego skoro były dostępne jeszcze przed premierą i żaden z nich nie jest na tak wysokim poziomie jak te z zeszłorocznej EP-ki. A i mastering pozostawia trochą do życzenia. Zawodzi również Joell Ortiz, który w nieskończoność przekłada premiere albumu ”Free Agent”. Ale jakoś ma czas i chęci do nagrywania bardzo przeciętnych, nie wnoszącyh nic nowego i nic mu tak naprawdę nie dających mixtejpów takich jak ”Road Kill” lub ”Covering The Classics”. A teraz duetu z Novel’em, który już lepiej wogóle pozostawić bez komentarza…

marzec 9th, 2010 Kadłub

No właśnie. Co się dzieję z tą drugą częścią podsumowania??? Już minęły ponad dwa mięsące nowego roku a to podsumowanie dalej jest niepełne…

marzec 10th, 2010 Fanatik

Także czekam na cd podsumowania, nie damy się tak łatwo spławić ;)

Generalnie nie chcę się wtrącać ale na stronie panuje mały zastój - ostatnia recenzja jest z listopada, rekomendacje stoją w miejscu, niewiele tu się ostatnio dzieje poza newsami i top10. Brakuje ludzi do współpracy? Szkoda żeby taka dobra strona podupadała.

marzec 10th, 2010 Lazy

@ Kadłub:

Dzięki za kolejne podesłanie swoich propozycji, zawszec coś ciekawego można tam znaleźć. Pjona!

@ Fanatik:
Mam świadomość tego, że niestety strona działa nie z takim rozmachem z jakim spokojnie mogłaby działać. Niestety jestem tutaj praktycznie sam, jak zapewne widać, a poza RawRap’em robię sporo innych rzeczy. Obiecuję, że postaram się wygospodarować na RawRap.net trochę więcej czasu i dać Wam więcej do poczytania.

@ Wszyscy:
1. Jeżeli macie jakiekolwiek sugestie, co chcilibyscie tutaj widzieć, czego oczekujecie najbardzie, to proszę piszcie, takie opinie są bardzo przydatne, a nie powiem, żeby nie były też dla mnie jakimś tam motorem do pracy.

2. Best Of 09 część 2 jest już dostępna. Sorry wielkie za tajkie opóźnienie. Część 3 i ostatnia w przeciągu kilku dni.

Pozdro!

marzec 21st, 2010 eM

Oddisee - Travelling Man (26.02).Kapitalne instrumentale o których naprawdę warto pamiętać.

Napisz komentarz:

2005-2009 RawRap.net. All rights reserved.