Best Of 09, część 1
![]()
Od końca roku 2009 minęło już tyle czasu, że zapewne, podobnie do mnie, przestaliście się już nawet mylić pisząc datę. Po miesiącu sięgania do swojej, jak się okazało, mocno dziurawej pamięci, i składania tego wszystkiego w całość czas przedstawić Wam rozliczenie się z poprzednim rokiem. Jak zawsze działo się wiele. Minione 12 miesięcy to setki albumów i jeszcze więcej godzin spędzonych ze słuchawkami na uszach, wybaczcie więc mi opuszczenie wielu wartych wspomnienia produkcji – po pierwsze nasza pamięć jednak nie jest maszyną, a po drugie nie potrafię podejść do tego teamu inaczej niż przez pryzmat własnego gustu. Zapraszam więc do komentarzy i wypowiadania się na temat, tak samo mojego podsumowania, jak i albumów i artystów, których Wam tu zabrakowało.
Całe podsumowanie roku chciałem zacząć od produkcji, które nas zawiodły. Pomyślałem jednak, że szkoda mojego i Waszego czasu na przypominanie sobie negatywnych rzeczy, lepiej więc chyba będzie jak od razu przejdziemy do tego, co w poprzednim roku dało nam pozytywne odczucia. Zacznijmy więc od tego, co działo się wokół hip hopu sukcesywnie przechodząc do coraz bardziej konkretnych kategorii.

Pomimo, że praktycznie wszystko co jest tutaj zamieszczane dotyczy hip hopu, to jednak bardzo często zdarza mi się wspomnieć o produkcjach z innych gatunków mających z hip hopem sporo wspólnego. Nie da się słuchać jednego gatunku muzyki, a nawet jeśli mocno byśmy się starali to robić, to szkoda ogromu ciekawych produkcji, które by nas ominęły. Większość z wyróżnionych przeze mnie albumów sięga do korzeni rapu, czyli czarnej muzyki lat ’60 i ’70, która to w ostatnich latach przeżywa prawdziwą reinkarnację. Przejdźmy więc do tego, co zachwyciło nas, gdzieś obok naszego ulubionego hip hopu.
1. The Revalations & Tre Williams – The Bleeding Edge (Decision Records)
Wiele albumów poprzedniego roku zasługuje na więcej uwagi I zostało przespanych tak samo przez media jak I samych fanów. Ten album jest na szczycie tej góry lodowej. W czasach kiedy muzyka R’n’B i neosoul bardzo często idą w stronę mało mającą wspólnego z jej korzeniami, grupa The Revalations wydaje się czerpać tylko z tego, co najlepsze. Klasycznie, klasycznie i jeszcze raz klasycznie. Wszystko grane na żywo, niesamowity głos Tre Williams’a i klimat przywołujący na myśl nasze ulubione albumy sprzed ponad 30stu lat. Singiel albumu – utwór „I Don’t Want To Know” – jest jednym z najlepszych kawałków jakie miałem szczęście słyszeć w poprzednim roku, a do kawałków jak „Remember The Last Times” czy cover klasycznego „Let’s Straighten It Out” nie da się nie wrócić przynajmniej raz na tydzień. Jak to możliwe, że taki album przeszedł praktycznie bez echa? Jeżeli nie mieliście okazji go sprawdzić do znajdźcie go jak najszybciej (co niestety może nie być łatwe).

2. Lee Fields & The Expressions - My World (Truth & Soul Records)
Podejrzewam, że nie brakuje tu fanów soul’owego brzmienia przełomu lat ’60 i ’70. Jeżeli jesteś jednym z nich to ta produkcji musi znaleźć się w Twojej playliście jak najszybciej. Wielu artystów ostatnimi czasy próbowało sprawić, żeby ich muzyka brzmiała jak ta sprzed lat, lecz nikt nie zrobił tego lepiej jak twórcy tego albumu. Jednak jak ktoś ma duszę tamtych lat to ją ma i tyle. Po ponad 30 latach od wydania dobrze przyjętych kilku singli Lee Fields wrócił na scenę z pierwszym długogrających albumem, i powiem Wam, że na takie produkcje warto tyle czekać. 100% klasycznego soul’u w najlepszym wydaniu – tylko to można powiedzieć o tym albumie. Podejrzewam, że nikt słuchając tej produkcji nie powiedziałby, że została wydana w 2009 roku. Perła ostatnich 12 miesięcy.

3. Herbaliser Band - Session 2 (K7 Records)
Ile razy w swojej karierze duet Herbaliser dawał nam niesamowite i kreatywne produkcje? Tym razem panowie naprawdę wspięli się na wyżyny swoich umiejętności. „Session 2” jest po prostu arcydziełem muzycznym łączącym w sobie w niesamowity sposób jazz, funk, soul i hip hop dając niesamowitą mieszankę energii i muzyki, której nie sposób nie docenić. Jeżeli chcesz założyć słuchawki i poczuć się jakbyś siedział pośrodku jam’ujących artystów jazz’owych, których muzyka idzie w tylko im znaną stronę, to wystarczy, że włączyć „Session 2”.

Cała scena okołohiphopowa jest na tyle szeroka i dynamicznie rozwijająca się, że nie sposób nadążyć za wciąż ukazującymi się albumami. To, co jest w niej najlepsze to fakt, że każdy może znaleźć coś dla siebie. Fanów mocnego, surowego i ‘ulicznego’ funk’u na pewno zaspokoi album grupy Deep Street Soul czy nowe wydawnictwo od Breakestra, natomiast tych, którzy wolą wychillować się przy spokojnych i delikatnych i soul’owych brzmieniach na pewno przyciągnie do siebie Mayer Hawthorne – zaczynający w ekipie Athletic Mic League wokalista, który jest zdecydowanie jednym z objawień poprzedniego roku. Nie sposób także nie wspomnieć o drugim albumie od Nicolay’a i Phonte. Foreign Exchange prezentuje idealnie rozwój obu artystów i jest bardzo wartościową muzycznie produkcją. Jednym z większych wydarzeń sceny neosoul’owej w poprzednim roku był powrót jednej z największej postaci tej muzyki w ostatnich latach – Maxwell’a. Powrót po ośmiu latach albumem „BLACKsummer’snight” można zdecydowanie zaliczyć do udanych, o czym świadczy ogromna ilość pozytywnych recenzji. Dwa ostatnie albumu potraktujcie jako dopełnienie listy i przykład jak wiele do zaoferowania mają teraz artyści, którzy bardzo często przymykają nam gdzieś obok. Mam nadzieję, że w komentarzach zostawicie mi propozycje albumów, które Was zachwyciły.
4. Deep Street Soul – Deep Street Soul (Freestyle Records)
5. Mayer Hawthorne – A Strange Arrangement (Stones Throw)
6. Shafiq Husayn – Shafiq ‘En A-Free-Ka (Plug Research)
7. Foreign Exchange – Leave It All Behind (Foreign Exchange Music)
8. Maxwell “BLACKsummer’snight” (Columbia Records)
9. Deborah Jordan – The Light (Futuristica)
10. Joy Jones – Godchild (Future Soul Records)

Większość konkretnych albumów zapewne nawet by do nas nie trafiła, gdyby nie ogromna praca labelów starających się dotrzeć do nas ze swoimi produktami. Większość z wymienionych poniżej labelów to od dawna znane i doceniane marki tworzone przez lata. Poprzedni rok także był dla nich udany, i przez to udany także dla nas, bo to przecież my jako słuchacze jesteśmy celem ich działania. Sprawdźcie, jacy wydawcy poradzili sobie najlepiej w 2009 roku.
1. Rhymesayers Entertainment
Który to już rok ekipa Rhymesayers daje nam ogromne ilości przekonkretnej muzyki? Myślę, że każdy zgodziłby się ze mną, gdybym napisał, że Rhymesayers to jedna z trzech najlepszych marek w niezależnych hip hopie. Nic nie mówi za label tak bardzo jak wydawane przez niego produkcje, a w tym przypadku naprawdę jest się czym pochwalić. Albumy takich artystów jak P.O.S., Eyedea & Abilities, Abstract Rude, BK One, Toki Wright, Brother Ali czy zamykający rok Felt 3 to wyróżniające się pozycje poprzedniego roku, a Rhymesayers mając taki katalog nie może trafić nigdzie indziej jak na pierwsze miejsce.

2. Gold Dust Media
O ile dla większości labelów z tej listy rok 2009 był kolejnym, dobry rokiem, o tyle Gold Dust Media to trochę inna historia. Od drugiej połowy 2008 roku label przeprowadza prawdziwą ofensywę na rynek wydając sporą ilość konkretnych produkcji. Agencja, o której dwa lata temu jeszcze mało kto słyszał dziś jest już pierwsza ligą wydawców niezależnego rapu. Rok zaczął się tu bardzo dobrze od wydania przekonkretnego albumu duetu Zion I, z później nie było gorzej. Solowy album Scratch’a, powrót Soul Assassins, wspólny projekt Del’a i Tame One’a i przede wszystkim drugi album Crown City Rockers – jeden z najlepszych albumów 2009. A najlepsze w tym wszystkim jest to, że label nie zamierza spoczywać na laurach i już zapowiada konkretne produkcje, które szykuje nam na 2010 rok.

3. Stones Throw Records
Stones Throw Records to marka, która znana jest już nie tylko w hip hopie, którego zresztą wydają coraz mniej. Ten label jest idealnym przykładem gwarancji jakości, bo ile razy już mówiłeś „skoro to Stones Throw, to musi być dobre”. Myslę, że nie skłamałbym mówiąc, że jest to jeden z najambitniejszych wydawców w całym biznesie muzycznym. Wymienianie ksywek i tytułów albumów w tym przypadku mija się z celem, bo w tym przypadku mało ważne są słowa, ważne są dźwięki.

Spora ilość przeróżnych labelów jest bardzo charakterystyczna dla dzisiejszego rynku, jednak niewiele z nich dba o jakość i przede wszystkim wyróżnia się konsekwencją w swoich działaniach i budowaniu swojego wizerunku. Poniżej lista wytwórni, które zasługują na wyróżnienie za zrealizowane w poprzednim roku projekty, a najlepiej o tym mówią produkcję przez nie wydane. Rodzynkiem na tej liście jest nasze rodzime Asfalt Records, dla którego poprzedni rok także stał się przełomowym otwierając się na artystów z zachodu.
4. Legendary Music
Bicasso – Revel Music
Grouch & Eligh – Say G&E!
Afro Classics – The Classic EP
5. Duck Down Records
Skyzoo – The Salvation
KRS One & Buckshot – Survival Skills
Blue Scholars – Bayani Redux
Marco Polo & Torae – Double Barrel
B-Real – Smoke N Mirrors
6. Babygrande
Grand Puba – Retroactive
U-God – Dopium
Snowgoons - A Fist In The Thought
Tiye Phoenix – Half Woman Half Amazing
Fabio Musta - Passport
7. BBE
Dynas – The Apartment
Notes To Self – A Shot In The Dark
Slakah The Beatchild – Soul Movement Vol. 1
DJ Vadim – U Can’t Lurn Imaginashun
8. Decon Media
Chali2na – Fish Outta Water
Aceyalone & The Lonely Ones – Aceyalone & The Lonely Ones
88 Keys – The Death Of Adam
9. ANTI Records
Themselves – CrownsDown
SoL.iLLaquists Of Sound – No More Heroes
Busdriver – Jhelli Beam
N.A.S.A. – The Spirit Of Apollo
10. Asfalt Records
Cadillac Dale – So Fly
Declaime & Metro – Muzikillmind
Grand Agent - Adult Contemporary

Wielu twierdzi, że hip hop umarł; że jego potencjał całkowicie się wyeksploatował. W takim razie jak możemy tłumaczyć ogromne ilości młodych artystów wchodzących na scenę i niosących ze sobą świeży powiem kreatywności i własnego stylu? Poprzedni rok był czasem totalnej ekspansji debiutantów z Los Angeles sprawiając, że Miasto Aniołów, jak i cała Kalifornia, stały się zdecydowanie zagłębiem nowego brzmienia. Nie sposób wymienić ich wszystkich, szczególnie ogromnej ilości kreatywnych producentów, jednak myślę, że dwa pierwsze miejsca są dobrą reprezentacją dla LA.
1. U-N-I
Przyznaje się bez bicia, że jest to totalnie subiektywna opinia, choć nie ulega wątpliwości, że duet U-N-I narobił w ostatnim roku sporo szumu tak samo mixtape’em „Before There Was Love” jak i darmowym albumem „A Love Supreme”. Thurzday i Y-O dają nam niesamowicie świeże brzmienie, lekkie i przyjemnie, choć na pozór surowe i mało urozmaicone. Jednak to jak brzmi muzyka grupy to jedno, drugie to natomiast ich świeże głowy. Jeżeli masz dość kolejnych tekstach o tym samym, o rzeczach, które totalnie Cię nie dotyczą to U-N-I poopowiada Ci o rzeczach zwykłych i codziennych. I przede wszystkim dlatego słucha się ich tak przyjemnie.

2. Fashawn
Młody reprezentant Los Angeles, którego pod swoje skrzydła przygarnął już Evidence, za kilka lat z pewnością będzie na ustach wszystkich. Ten człowiek ma po prostu wrodzony styl i to się słyszy. Udowodnił to serią mixtape’ów wydawanych przez dwa ostatnie lata i przede wszystkim, długo oczekiwanym, albumem „Boys Meets World”. Album ten, w całości produkowany przez Exile’a, jest totalnym wyjściem naprzeciwko wszystkim trendom rządzącym dzisiejszą muzyką, jest konsekwentnym trzymaniem się swojego podejścia, i za to trzeba takich artystów cenić. Swoją drogą płyta jest po prostu genialna, kreatywna, świeża i (tu wstaw przymiotnik oznaczający coś bardzo fajnego).

3. Diamond District
Na trzecim miejscu ląduje coś zgoła odmiennego od dwóch pierwszych pozycji. Diamond District, czyli nowy projekt, za który odpowiedzialny jest Oddisee to nie lada gratka dla fanów starego, klasycznego rapu z nowojorskim, brudnym i ciężkim brzmieniem. Oddisee pokazał na tym albumie swój szeroki wachlarz umiejętności produkcyjnych, a mało (w moim przypadku w ogóle) znani wcześniej – X.O. i yU dali się poznać jako bardzo porządni raperzy. Na szczęście fani i całe środowisko mocno doceniło tą produkcję i projekt, który z początku miał być tylko jednorazowym, dostępnym darmowo, odskokiem doczekał się fizycznego wydania, a panowie pracują już nad nowym albumem.

Jak pisałem powyżej, rok 2009 zdawał się być dość obfity w nowych, ciekawych artystów. Podejrzewa, a nawet jestem pewny, że większość z Was co najmniej połowę tej listy przemodelowałaby totalnie. Jak chciałem zwrócić uwagę na tych, którzy przynieśli ze sobą nie tylko kawałek dobrej muzyki, ale także coś innego, indywidualnego, jak Wale, któremu udała się ciężka sztuka połączenia mainstream’owego rapu z muzyką, której da się słuchać i to dość długo i przymniejnie, czy jak D. Black, który wydał bardzo dobry, a totalnie przespany album „Ali’Yah”. Na liście na zabrakło także producentów, których reprezentują tu Keelay & Zaire. Wydając album „Ridin’ Hight” oraz darmową EPke, a także produkując sporo na albumy innych artystów, przebojem wbili się w pierwszą ligę producentów niezależnej sceny.
4. Wale
5. Keelay & Zaire
6. D. Black
7. Wordsmith
8. Fresh Daily
9. Dynas
10. Tiye Phoenix
Dodano: 2-02-2010 przez Lazy
Napisz komentarz:

luty 2nd, 2010 jj
co do Asfaltu to lekką zamiankę bym uskutecznil,
OCB Ostrowskiego podmienibym z Metrem i Declaimem.
no nie ma co dyskutowac no, he,
:))
5!
luty 2nd, 2010 lolo
płyta Grand Agenta to 2008 r
luty 2nd, 2010 K
The Revelations Featuring Tré Williams MISTRZZZZ , szukałam tego dłuugi czas i dzis znalazłam , i dzieki Ci ze umiesciłęs ja w swoim zestawieniu , moze troche ludzi sie z nia zapozna
luty 3rd, 2010 reevet
The Bleeding Edge płyta petarda! Nie słucham takiej muzyki na co dzień, ale naprawdę super płytka. Wielkie dzięki za zestawienie :)
luty 4th, 2010 Kadłub
Moim zdaniem wśród wytwórni brakuje Showoff Records. Fakt, że nie jest to wytwórnia wielkości i rangii takiej jak np. Rhymesayers lub Stones Throw. Nie wydaję tyle krążków i nie ma tak pokaźnego katalogu ale każda ich płyta jest konkretna. Co w dużej mierze jest zasługą Statik’a Selektah. Który tak swoją drogą jest producentem roku ‘09 nie wydając nawet long pleja. I już również pomijając dwie EP-ki i album z Saigon’em nie było praktycznie tygodnia żeby nie pojawiał się jakiś nowy kawałek na jego bicie. Ale wracając do wytwórni to Showoff jest tak dobre bo Showoff to Statik, a Statik to Showoff. Taka jakby gwarancja jakości. Dla przypomnienia w ubiegłym roku wydali takie płyty jak:
- Granite State ”The RE:Public”
- Reks ”More Grey Hairs…”
- Saigon & Statik Selektah ”All In A Day’s Work”
- Statik Selektah ”Grand Theft Auto: Statik Selektah’s The Lost And Damned EP”
- Statik Selektah ”The Pre-Game EP”
A 2010 szykuję się dla nich jeszcze lepiej. Wystarczy spojrzeć na ich plany wydawnicze.
luty 4th, 2010 Kadłub
Jak dla mnie debiut(y) roku to bez wątpienia Diamond District ”In The Ruff” i Scheme ”The Manifesto EP”. Obydwie płyty wyróżnia to, że nie sposób doszukać się na nich chociaż jednego słabego kawałka. Obydwie robią duże wrażenie i są tak dobre, że trudno je będzie przebić ich autorom. Co zresztą jest dość częstym zjawiskiem. Wystarczy choćby (nie szukając daleko i głęboko) wspomnieć Nas’a i jego klasyczny debiutancki ”Illmatic”, który do dzisiaj, po tylu latach nadal pozostaje jego najlepszym albumem i dla wielu niedoścignionym wzorem płyty idealnej. Szczególnie trudno według mnie będzie miał Oddisee, który stanie przed zadaniem wyprodukowania drugiej tak dobrej płyty nie powtarzając się i nie nudząc. Trzeba mu przyznać, że ostatnio robi sporo bitów. Ale nie okłamujmy się, często jego produkcję są mocno średnie. Trochę się rozmienia na drobne moim zdaniem. ”In The Ruff” to mogło być te jego przysłowiowe pięć minut. Ten magiczny moment w czasie, gdy udało mu się coś czego już nie będzie mu dane powtórzyć jak wspomnianemu Nas’owi. Ale oby tak nie było. Obydwie płyty wyróżnia również to co jest już znakiem naszych czasów. Obie były udostępnione zupełnie za darmo przez ich autorów. Dzisiaj darmowe produkcje bardzo często są tak dobre, że płyty ukazujące się legalnie wyglądają przy nich jak nagrania pół amatorskie. Albo są tak wyraźnie nagrywane pod masowego odbiorcę, że aż żenujące. Ale to już inna bajka. Na wyróżnienie wśród debiutów zasługują także:
- Deams ”The Legacy EP”
- JR & PH7 present ”The Standard”
- M7 ”NYC The 5 Boroughs”
- Soulbrotha ”Collector’s Item”
luty 7th, 2010 Guru
Ja mogę wam polecić jeśli chodzi o soulowe klimaty z 2009 roku albumy tych artystów:
-Joss Stone - Colour Me Free
-Kinny - Idle Forest Of Chit Chat
-Ndambi - Pink Elephant
luty 14th, 2010 Quasi
Moj typ 09: Cradle Orchestra - “Velvet ballads”, gosc. O.C., CL Smooth, Aloe Blacc, Talib, Rakaa!!!;
Skladak: Cradle - “Aurora collection”; Smooth Current - “Maintain the focus”;
Soulbrotha - “Collectors item”; Soulution - “Shine through”; Waxolutionists - “We paint colors”; DJ Revolution - “One dub plate at a time”. Krotko. Japonia i Europa r0x ;)
lipiec 15th, 2010 Soob
Dziwi mnie trochę brak albumu “Only Built 4 Cuban Linx… Pt. II”