Slug & Murs - Felt 3 A Tribute to Rosie Perez
Jeśli kiedykolwiek byliśmy adresatem pytania z serii “Co podmiot liryczny miał na myśli?” wiemy jak ciężko czasami o właściwą odpowiedź. I nawet gdybyśmy w przypływie geniuszu naszej analitycznej myśli odgadli intencje twórcy, niczym by to było wobec poszukiwania odpowiedzi na pytanie, które od dzisiaj nurtować nas będzie - co też Slug i Murs sobie myśleli nagrywając Felt 3 A Tribute to Rosie Perez?!
Nie chce od razu zaczynać od samych negatywów zacznę więc od muzyki - masakra. (no, przynajmniej próbowałem). I to wcale nie ta “masakra” oznaczająca coś fajnego. Muzyka na Felt 3 to raczej “masakra”, która następuje po złej odpowiedzi na pytanie naszej drugiej połowy “Czy w tym wyglądam grubo?”. Pierwszy Felt produkowany był przez Grouch’a, drugi przez Anta i za każdym razem muzyka odgrywała tu ważną rolę, tworząc klimat płyty. O ile przy pierwszym Felt cała płyta była jeszcze zabawą, o tyle przy A Tribute to Christina Ricci, produkcja była naprawdę konkretna, świetnie pasująca do klimatu, jaki tworzyli Slug i Murs. Aesop Rock, który jest producentem trzeciej odsłony spod znaku Felt, nie raczy nas produkcją złą. Na pewno w mniejszej dawce i przy okazji innego twórcy pasowałaby idealnie. Tutaj niestety przytłacza wszystko, łącznie z rymami Mursa i Sluga. Podkłady są dość mroczne - fakt - niektóre mogą się nawet podobać, jednakże schemat, na którym są budowane staje się zbyt wyraźny przy 21 kawałkach. Zapewne dlatego już w połowie płyty mamy wrażenie, że wszystko brzmi tak samo. Odrębnym pytaniem pozostaje kwestia po co tej płycie aż 21 pozycji?! Niektórzy, już przy okazji Felt 2 kręcili nosem na ilość utworów, uważając, że twórcy powinni traktować tą serię jako swego rodzaju EPki. Teraz playlista wydłuża się, aż do 21 nie dając w zamian ani ciekawej muzyki, ani pomysłów na to jak taką ilość zagospodarować. Kawałków jest za dużo - ciekawych tematów i rymów za mało. Zresztą jest to tendencja wprost proporcjonalna w przypadku większości płyt z takim nagromadzeniem materiału.
Slug i Murs dają z siebie wiele, jednak ubóstwo pomysłów jest i tu widoczne oraz przekłada się na stronę liryczną. Mamy tu mieszankę rymów o poprzednich albumach, dziewczynach, gwiazdach filmowych, o sobie samym i o tym jak to wszyscy uważają, że ci dwaj twórcy są już komercyjni. Wypada to mało interesująco, a być może po prostu nieszczerze. Zresztą mówiąc prawdę po przesłuchaniu całej płyty nie mamy pojęcia, co też na niej było.
Felt 3 dla mnie osobiście jest dużym rozczarowaniem. Być może ta recenzja jest bardziej brutalna niż potencjalne odczucia słuchaczy, hardcorowi fani może i odnajdą tu jakąś ukrytą wartość dodatnią. Mówiąc trochę filozoficznie - dla mnie nie ma tu wiele, a jest tego dużo. Za dużo utworów, za dużo oklepanych rymów, za mało pomysłów i energii.
- Protagonists
- Felt Chewed Up
- Get Cake
- Bass For Your Truck
- Like You
- Permanent Standby
- Kevin Spacey
- Ghost Dance Deluxe
- Revisiting The Styleetron
- Whaleface
- Glory Burning
- Henrietta Longbottom
- She Sonnet
- Felt Good
- Deathmurdermayhem
- The Prize
- G.I. Josephine
- The Clap
- We Have You Surrounded
- Give It Up
- Paul Reubens
label: Rhymesayers Entertainment
data premiery: 17 listopada 2009
Dodano: 18-11-2009 przez Soulsonist
Napisz komentarz:


Ocena czytelników: 4.89 Liczba głosów: 19
listopad 20th, 2009 etan_yeah_yo
Aesop na bitach ssie! Zresztą cała trójka uderza już w popową nutę i ci, którzy czekali na kolejny klasyczy album jak Felt 2 zawiodą się. Nie ukrywam, że należę do tej grupy. Co się dzieje z szanowanymi niegdyś artystami? Wszyscy podążają w dziwnym nieszczerym kierunku… eh :/
listopad 20th, 2009 cap
tzn, masz na myśli, że tym albumem uderzyli w popową nute? bo dla mnie poprzednie felt’y były bardziej popowe. Teraz wszyscy krytykują ten album, ale czego się spodziewaliście po bitach Aesopa Rocka? Raczej do przewidzenia było, że album będzie w takich klimatach utrzymany. Zgadzam się jednak, że Slug i Murs na bitach Aesopa brzmią średnio dobrze, a cały album jest dość ciężki i za długi, ale nie jest taki zły znowu.
listopad 20th, 2009 cap
szkoda jedynie, że Aesop nie produkuje już tak jak kiedyś (świetne bity zrobił na Float’a), teraz odnoszę wrażenie, że jakoś na siłę chce brzmieć troche jak El-P
listopad 20th, 2009 Wilkołak
Popowa nuta?Słoń chyba nadepnął Ci człowieku nie tylko na ucho ale na całą głowe.Float było produkowane głównie przez Blockheada capie a Aesop Rock dał duży przedsmak swojego stylu na Bazooka Tooth i None shall pass.Czuć bardzo wyraznie inspiracje E-lp i co z tego?Kto sie nie inspiruje?Poza tym produkcji Aesa nie nazwałbym kopią El-p a jedynie podążanie tymi samymi ścieżkami.Wiele zarzutów zawartych w recenzji jest jak najbardziej słusznych tzn za duzo materiału bity są dość podobne Murs i Slug nie zawsze idealnie pasują do podkładu.Nie zapominajmy jednak że stosowanie tych samych patentów muzycznych jest bolączką całego mnóstwa nawet bardzo dobrych wydawnictw.Fani to takie stworzenia które lubią jak sie zaspokaja ich widzimisie i najchętniej zapewne usłyszeliby kopie poprzedniego albumu.Pzryznam że wyjątkowo czekałem na na Felt 3 i może nie otrzymałem dokładnie tego o co mi chodziło to jednak o wiele bardziej cenie podróże pod prąd niż wycieczki na łatwizne.Podsumowując pomimo niejednego negatywu odpalam świeże dzieło reprezentantów Rhymesayers dość często i uważam że wytykanie samych wad po kilku przesłuchaniach to duża przesada.Ciekawy momentami dość mroczny klimat ,ciężkie brudne elektroniczne brzmienie ,a do tego kość w gardło fanów.Mi sie naprawde podoba
listopad 20th, 2009 soulsonist
Czy jednak wydanie tego albumu przy zalozeniu ze idziemy pod prad nie jest “sztuka dla sztuki”? Byc moze Slug i Murs uznali, ze chca odciac sie od “pogodnego” brzmienia dwoch poprzednich feltow dlatego producentem zostal Aesop, by wukruszyc troche publike. Jednakze warto zauwazyc, ze o ile muzyka zmieniala sie diametralnie o tyle styl i cala koncepcja plyty Felt nie dgrnela nawet o milimetr. Jest to ten sam tematyczny i liryczny koncept. I dlatego plyta brzmi niespojnie.
Rozumiem tworcze poszukiwania i walke z szufladkowaniem, ale nie mozemy rozgrzeszac zlych produkcji tylko dlatego, ze ktos idzie pod prad, bo przeciez moze i tak robic to zle. Jesli Murs i Slug uznali, ze sa w stanie zagospodarowac okolo 18 pelnych kawalkow to albo za bardzo zawierzyli wlasnemu warsztatowi, albo po prostu uznali ze przerost formy nad trescia, takze zmienjszy “komercyjnosc” tej produkcji. I wszystko fajnie, gdyby nie to ze znowu wyszlo to slabo. Rymy, tematyka, konstrukacja kawalkow jest tak powtarzalna, ze nijak sie ma do pojscai pod prad, za to wiele ma do …braku pomyslu.
Oczywiscie nie neguje faktu, ze plyta moze sie podobac. Gusta sa wszak rozne. Jesli miala to byc plyta inna, to takowa jest, natomiast jest to tez plyta… meczaca w jej odbiorze, przynajmniej dla mnie. Natomiast mysle ze mozna na nia spojrzec rowniez w sposob, ktory zaprezentowal Wilkołak.
listopad 20th, 2009 cap
na Floacie Aesop Rock zrobił prawie tyle samo podkładów co Blockhead. Zgadzam się natomiast, że styl który obecnie prezentuje słychać od Bazooki i jest zdecydowanie inspirowany produkcjami El-P, nie mówie, że to źle, ale to co robił na Floacie bardziej mi się podobało, było oryginale i wcale nie musiał inspirować się kimś innym.
listopad 21st, 2009 K
Nie lubie za bardzo Aesopa ale połeczenie jego Mursa i SLuga daje kozacki efekt , fakt troche za długa ta plyta , dla mnie by starczyło 12 kawalków i była bym spełniona :D ale po przesłuchaniu 6-7 kawałków robi sie troche nudnawo , jednakze zeby to Ante wziął sie za produkcje nie było by WOW
spoko cos innego ale nie cche kolejnego Feltu z Aesopem.
Lirycznie jak zawsze mi sie podoba , i długo czekałam przede wszytskim cos od SLuga :)
listopad 23rd, 2009 Wilkołak
Osobiście liczyłem że najnowszym beatmakerem Felt będzie Jake One
albo marzenia ściętej głowy Rjd2.Aesop Rocka uwielbiam od jego
pierwszych albumów i choć nie do końca udało mu sie zastąpić Anta
to jednak uważam że zrobił kawał dobrej roboty.Jeżeli tak lubisz
Sluga ciekaw jestem czy słyszałaś Sad Clown Bad Dub 13?Zajebisty
album na żywo będący dodatkiem do dvd z koncertu w Minneapolis a
o którym jest dziwnie i zdecydowanie niezasłużenie za cicho
listopad 23rd, 2009 mg
To juz nie ten Felt co byl kiedys… tak na to czekalem, ze szok - a tu takie rozczarowanie ;’( Pare dobrych kawlakow, reszta baaaardzo przecietna :/
listopad 23rd, 2009 K
Wilkołaku plyta Live jest cudna , moze i dobrze ze cicho :) kto cchce to poszuka i znjadzie
ale to chyba najlpesza plyta LIve jaką słyszałam
listopad 23rd, 2009 soulsonist
Szczerze mowiac nie sprawdzilem jeszcze Sad Clown Bad Dub 13. Ale skoro to plyta live to juz mi sie podoba :)
listopad 24th, 2009 Wilkołak
Jak dla mnie K to niezbyt fajnie że tak mało osób zna Sad Clown Bad Dub 13 bo naprawde dobrą muze powinno znać tyle osób ile sie da:)Tym bardziej że większośc fanów hip hopu za najlepszy zespół
live uważa The roots ,a panowie z Atmos przy wsparciu muzyków pokazali ,że niejednym potrafią zaskoczyć ,także polecam Ci Soulsonist gorąco.Sad Clown Bad Dub 13 stoji dla mnie bardzo wysoko ale jeszcze wyżej znajduje sie Sage Francis z Dead Poet Live Album lub Road Tested.To jest dopiero masakra!
listopad 24th, 2009 K
wiesz Wilkołaku , nie jest łatwo komus podrzucic taką muze bo mało kto lubi a jak sam sie starasz to i ludzi odstraszasz ( jak w moim przypadku ) ciesze sie ze znam ta plyte i nie kazdy musi ją znac , LIFE. :)
Rootsów widzialam raz , fajnie ale nie takie WOW , marze o LIve Atmo z bandem oczywiscie
p.s Sage troche nie trawie , niektóre kawałki ok ale fanka nie jestem :)
listopad 24th, 2009 K
ale The Roots Come Alive tez bardzo dobra , baardzo dobra plyta
z ciekawosci sprawdze tego Sage;p
listopad 25th, 2009 Wilkołak
Wiem coś o odstraszaniu nachalnym polecaniem hehehe dlatego
myśle że jak ktoś nie słucha fajnej muzy to jego strata.Come Alive
znam oczywiście ale Sage i Atmos trafiają do mnie o wiele bardziej.
Sage Francis nierzadko odrzuca nawet fanów alternatywnego
hip hopu ze względu na potężny negatywny ładunek emocjonalny i ta
właśnie niełatwośc w odbiorze podoba mi sie w nim najbardziej.
Polecam Ci K piekielnie gorąco całą jego dyskografie:)
listopad 25th, 2009 Wilkołak
Masz może K linka z którego możnaby pobrać Dvd
Sad Clown Bad Dub 13?Byłbym bardzo wdzięczny:)
listopad 25th, 2009 K
tak jak mowiłes Sage jest ciezki ale ta plyta Live jest OMG , nie lubie go szczerze , słuchałam chyba 2 albumy ale to cos Live przekonuje mnie
dvd mowisz koncert ? mam plyte zgarną , wrzuce jakos wieczorem
ps trudno jest kupic prawda ?:P wiec wrzuce perfidnego linka
listopad 25th, 2009 K
ale jezeli chodzi Ci o dvd , czyli nagrany koncert to nie mam , mam cd , jezeli o to CI chodzi:>?
listopad 25th, 2009 Wilkołak
Chodzi mi dokładnie o dvd bo cd z Sad Clown Bad Dub 13 mam już od dawna.Jeżeli masz ochote możemy sie przenieść z rozmową na temat muzy na gg.Masz mój numer 5351690 jeżeli przyjdzie Ci ochota:)
listopad 26th, 2009 Brendi88
http://www.rapreviews.com/archive/2009_11_felt3rosie.html
Wszystko w tym temacie!
listopad 27th, 2009 cap
akurat rapreviews.com jest kiepskim wyznacznikiem, ale przyznam, że im dłużej słucham tej płyty tym bardziej mi się podoba
listopad 27th, 2009 soulsonist
9/10 to lekka przesada nawet jesli uznalibysmy plyte za bardzo dobra… ja akurat tak nie uwazam, ale gust sa rozne :)
grudzień 7th, 2009 etan_yeah_yo
Wroce do pierwszej mojej wypowiedzi apropos popowego image’u Slug’a, Murs’a i Aesop’a. Jezeli koles typu Aesop decyduje sie na MTV Weekend ze soba w roli glownej to cos jest tutaj nie tak. Ktorego fana dobrego brzmienia obchodzi co Aesop jada na sniadanie i jaka pozycje lubi w lozku? to oczywiscie przyklad przejaskrawiony, jednak powstaje pytanie co oni wszyscy robia w MTV? Dlaczego “promuja” sie w tak malo prawdziwych mediach?
Dla mnie osobiscie idzie w parze to ze “zlagodzeniem” brzmienia i uderzanie w gusta mainstreamowej publicznosci. Bo chyba nikt przy zdrowych myslach nie powie mi ze nowe albumy Aesop Rock’a brzmia rownie dobrze jak “Labour Days”? Osobisice jestem fanem Aesop’a, ale jakos jego nowe produkcje nie ciesza i nie przemawiaja do mnie w takim stopniu jak starsze rzeczy…
grudzień 8th, 2009 Wilkołak
Nie mam MTV ale jeżeli jest jak mówisz to mi sie rzeczywiście
nie podoba tak samo jak ten mix dla nike.Osobiście też o wiele
bardziej lubie wcześniejsze albumy Aesop Rocka tak samo jak i
Atmosphere zresztą ale nie uważam żeby było aż tak zle
z brzmieniem co więcej żeby je posądzać o popowatość
grudzień 8th, 2009 etan_yeah_yo
wiesz no moze nie jest to brzmienie “popowate”, ale idace powoli w tym kierunku.. Popatrz na niegdys zajebiste grupy jak Black Eyed Peas, Outkast, Jurassic 5… co teraz robia? az zal pomyslec. Oby nie stalo sie tak z cala wyzej wymieniona trojka. Showbusiness ma swoje prawa, a kase niestety trzeba jakos zarabiac. smutne lecz pradziwe.
grudzień 9th, 2009 Wilkołak
Myśle że stawianie BEP, J5 czy Outkastu w okolicach Aesop Rocka
nie bardzo ma sens ale masz racje płynie mainstream porywając
chciwych.Do tej listy możnaby dołożyć jeszcze niejednego wykonawce jak
jak chociażby Swollen Members , Lyrics Borna czy Commona.Najczęściej
w ,,zaprzęgu komercji,, ciągną ci pozytywni ciepli i organiczni
jak widać tak więc nie ufajmy zbyt często uśmiechniętym hehehe
grudzień 9th, 2009 etan_yo
MAsz racje, o Swollen Members to zupelnie zapomnialem :) okropnie cukierkowo jada ;)
luty 19th, 2010 jeeza
mnie sie bity podobaja i aesop jak dla mnie moze sie inspirowac kim chce! Akurat przypada mi do gustu taki klimat bo uwielbiam wszystko to co spod reki El-P wychodzilo…czy to Cannibal Ox,czy Fantastic Damage czy Little Johny..to jest klimat w ktorym sie dobrze czuje! Nie mnie oceniac czy chlopaki sie powtarzzaja czy nie.. Peja sie od pierwszej plyty powtarza..Mimo wszystko czytam te Wasze komenty i jestem pelen szacunku dla Was ze macie zdanie na ten temat,ze ktos jeszcze slucha dobrej muzy i umie sie wypowiedziec..Wielka “5″! Pozdro!